Tuesday, May 12, 2009
Losowo v.2
(...) Moje bycie zamkniętym to rzecz dziwna. Wielu mnie postrzega raczej za extrowertyka. A raczej wygląda w ten sposób, że towarzystwo, którym się obracam powoduje ze tak moze sie wydawać. Jak juz wcześniej powiedziałem, z kolegami to jest tak, kiedy jestesmy w grupie to rozentuzjazmowane towarzystwo szuka różnych elementów do pewnego ubarwienia sytuacji i sprawienia zeby było fajniej ;0 To fajniej osiaga sie w rózny sposób... Siedzisz przy stoliku i opowiadasz jakalis historie... musisz uważać, żeby sie nie przejęzyczyć, nie mówić dwuznacznych rzeczy, nie używać zbyt trudnych słów, nie być zbyt wyniosłym ani romantycznym itp. Wszystkie te elementy są dobrymi punktami zaczepienia, żeby ci kolokwialnie mówiąc "dosrać", przez co pokazać swoją wyższość i wyróżnić się z towarzystwa- popisać, własnie wtedy jest fajniej. Znam wielu takich ludzi, którzy nigdy nic konstruktywnego nie wnosza do rozmów, tylko czekają na moment, az sie ktos pomyli... Wiec teraz, jeżeli przebywasz z ludzmi, ktorzy tylko czekaja na ten moment aby ci cos wynaleźć jak mowisz, po pierwsze, musisz być śmiały i zgrywać dobrego twardziela, umieć ripostować i to w odpowiednio cięty sposób albo mieć szereg argumentów w garści na poparcie swojej tezy. ALBO, z podkreśleniem, musisz byc konformistą, czyli po prostu lizać komuś dupę na lewo i prawo. Ponieważ, ja nie jestem specem od tego pierwszego, to muszę robić to drugie, a jednak często źle się z tym czuje, bo przeciez nie jestem sobą. Tak to mniej więcej wygląda w grupie, sam na sam można znacznie wiecej... to też jest pewnym wytłumaczeniem tego, dlaczego nie traktuje kumpli jak przyjaciół. Właśnie dlatego, ze nie są sobą kiedy być powinni, nie warto jest wyzbywać sie własnych wartości. Teraz pewnie wiekszość sie dziwi czemu tak pisze, a sam taki nie jestem? Proste, jezeli ja bede inny, a wiekszosc pozostanie jaka jest, to ja zostanę odrzucony, tłumacząc się, dostane od 10 osób szereg ripost albo po prostu nie chcąc gadać zaczną wzdychać i machną na mnie ręką. Następni zapytają w takim razie, dlaczego wybrałem sobie takie towarzystwo? Po pierwsze, nie jest to kwestia wyboru jak towaru w supermarkecie. Towarzystwo kształtuje sie od wielu lat, przeciez nie powiem kumplowi, ktorego znam 10 lat, ze juz się nie kolegujemy... nie jest to ani normalne zeby o tym mowic ani nie jest takie latwe. On zna przeciez innych moich znajomych, a ci znajomi innych znajomych... czyli wypada zerwac z cała ekipką. Po drugie, mam pewien swój styl życia, który wybrałem celowo. Jak powiedział jeden z moich znajomych, warto się uczyć, kształcić, ale nie można sie zatracić i zapomnieć o pięknie otaczającego świata ;) Dlatego chwytaj dzień, baw się i ciesz, a kiedy trzeba to pracuj. Zwykle z podkreśleniem na to pierwsze... ta "tyralnia" - szkoła sprawiła, że przestałem naprawdę się troszczyć o ocenki, przestałem być systematyczny, zacząłem patrzeć na świat inaczej. Kurwa, przecież nie byłem na grzybach od 3 lat! To właśnie daje mi takie a nie inne towarzystwo... Jestem zatem w głębi duszy inny niż na zewnątrz to widać, poza tym zawsze chyba byłem i pozostanę buntownikiem...c.d.n.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
4 comments:
Częściowo muszę się na pewno z Tobą zgodzić, ale wydaje mi się, że mimo wszystko bierzesz życie za poważnie... Piszesz żeby się nim cieszyć i równocześnie skupiasz się na takich błahostkach. Kontemplujesz marność swoich znajomych (co szczerze mówiąc mnie uraziło). Udowadniasz ich infantylność, płytkość i wręcz głupotę. Tylko pamiętaj, że grupa w której się obracasz świadczy także o Tobie.
Do Anonymous... Po pierwsze, człowiek ma rozum i jest stworzony do myślenia. Ja już tak mam ze próbuje znaleźć na wszystko logiczne uzasadnienie, z błahostek się świat składa, a ja tylko zbieram je w całość i wyciągam wnioski... Jeżeli chodzi o znajomych to uwypukliłem celowo ich negatywne strony aby móc potwierdzić moją nieszczerą osobowość w ich towarzystwie. Po prostu często źle się czuję, że nie mogę wyrazić odmiennego zdania, bo ktoś mnie uzna za kretyna. Uważam, ze właściwym byłoby raczej wysłuchanie każdej opcji i jej tolerowanie. A z tym "dosrywaniem" to już tak jest i nie potrafię wytłumaczyć czemu, po prostu stwierdzam fakt. Przyznaje, że jest to głupie zachowanie, ale nie mam oczywiście zamiaru nikogo obrazić. Istnieje także cała masa pozytywnych cech moich znajomych, jak podobne nastawienie do życia, wartości itp. Nie mówię jednak o nich, bo jak coś jest pozytywne to się przyjmuje za normalne, dopiero jak ktoś robi źle to mu się zwraca uwagę. Grupa, w której się obracam świadczy o mnie, dlatego też zwracam uwagę na jej wady, które zawsze można skorygować lub przynajmniej się z nich pośmiać, bo przecież świata naprawiać nie zamierzam, tylko piszę co na sercu leży...
P.S. Celem dyskusji nie miała być krytyka znajomych, tylko szukanie złotego środka między rodziną, a znajomymi, na zasadzie skontrastowania ich negatywnych i pozytywnych cech. Nazwa Losowo świadczy o tym, ze wywód pełen jest dygresji i miejscami traci spójność. Będzie mi miło jak będę wiedział z kim mam do czynienia. Pozdrawiam
Hym hym. Jeżeli nie odpowiada Ci środowisko - zmień je. Nie widzę problemu (trza było inne liceum wybrać :P).
Ja zdaję filozofię na maturze. Sam. :P
Anonymous - tja. "Życie bierzesz za poważnie" - masz jakiś wyznacznik tego, jak powinno się życie brać? Zazdroszczę tej wiedzy.
Każdy ma taki własny wyznacznik, bez niego to wszystko nie miało by sensu. Środowisko ma cechy pozytywne i negatywne, wole to niż każde inne. Skupiłem się na negatywach. Pozdrawiam
Post a Comment