Monday, May 11, 2009

Losowo v.1

Mój blog jest dla mnie jak czuła kobieta. Otóż, jestem sam, byłem sam i prawdopodobnie będe sam. Mimo tego co napisałem w poprzednim poście to moja swoista introwertyczna osobowość nie pozwala mi na cokolwiek. Może to się wydawać trochę bardziej skomplikowane niż wygląda, ale jestem człowiekiem, który stara się trzymać emocje w sobie i zwykle nie ujawniać właściwej osobowości, to że mówie czasami, że mam "wyjebane" albo ze sie nie stresuje, jest właśnie odwrotnością tego co naprawdę czuje w danej chwili. Działam tak z dwóch powodów, albo nie chce po sobie poznać innym, że coś głęboko przeżywam albo staram się podbudowywać siebie samego. Taki już właśnie jestem, czasami fałszywy czasami konformistyczny, mówię ludziom to co chcą usłyszeć... Inaczej jest ze znajomymi, albo innymi słowy przyjaciółmi (nie ludzie nadużywać tego słowa, bo jest dla mnie równie abstrakcyjne jak miłość, raz człowiek jest przyjacielem innego dnia cie skrzywdzi, bądz raz para jest razem i mówia o miłości, mija pół roku i się nie nawidzą...), im zwykle mówię co chce, jednak nie ma ludzi czarnych i białych, nie ma także idealnych ludzi, którym mógłbym zaufać i powiedzieć wszystko. Cóż, ich reakcja jest zwykle uzależniona od towarzystwa w którym się znajdują i od ich zdolności do bycia poważnym. Reakcje mogą być różne, od nazwania cię infantylnym romantykiem po poważną chęć pomocy. Więć, czymże jest przyjaźń? Myslałem, że od dziewięciu lat się przyjaźnie, on jednak poświęca mi średnio około 3 minuty tygodniowo... bo dziewczyna (przy poprzedniej tez byl ten sam argument), ale nie o to chodzi, nie mam zamiaru nikomu podstawiać nogi. Widze jak jest, przyjmuje to z bólem, trudno, taka jest kolej rzeczy... A przecież przyjaciel to ktoś jak dla dziewczyny chłopak i dla chłopaka dziewczyna... w kwestii oczywiście uczucia leżącego w psychice człowieka, przywiązaniu itp. (nie fizyczności!) Twój przyjaciel to ktoś kto cie zawsze potraktuje poważnie, jak będzie potrzeba...A ponieważ nie znalazłem jeszcze nikogo takiego wiec niewidzę także oparcia w znajomych. Sprawa podobnie wygląda w odniesieniu do rodziny, jest to zbyt poważna grupa, w której musisz stosować się do pewnych z góry ustalonych reguł panujących w domu, ponadto konflikt pokoleniowy, inne prorytety i brak zrozumienia nie pozwalają ci na zawiązanie poważnych rozmów, które często tyczą się twoich intymnych, prywatnych problemów... Łatwo zauważyć ze obie te "grupy społeczne" maja przeciwstawne cechy. Trzeba znaleźć złoty środek: coś między nimi, coś co zapewni ci trochę cech z jednej, a trochę z drugiej grupy. Tu jest własnie potrzebna druga połówka, ktoś kto zawsze na luzie, bez zasad, ale poważnie, a także nie poważnie, kiedy chcesz, z tobą porozmawia... Trudne, bo trzeba przejsc przez cały szereg konwenansów i idiotycznych form... nie można być bezpośrednim, ale trzeba wiedzieć co się chce i umieć to dyskretnie okazać. Ale ja przecież jestem zamknięty w sobie, dusze uczucia poprzez tą ciągłą niepewność i brak zaufania do kogokolwiek, poprzez obawę o niezrozumienie... Stwierdziłem ze najlepsza forma przekazu samego siebie jest to co tu pisze... Poza tym daje mi to wielką ulgę, łatwiej jest przecież zebrać myśli w jedną całość tu, niż wyrazić to werbalnie... c.d.n

5 comments:

pani M. said...

Ciężko ci otworzyć się na żywo, ok pisz bloga, ale nie sądzisz, że jest to pocieszenie chwilowe, chwilowa ulga, wyrzucasz z siebie to co cię ciśnie, ale tak na prawdę komu? W przestrzeń. Czasem może ktoś rzuci komentarzem, postara się być pomocny, wyrazi swoje zdanie, może spróbuje rozwiązać twoje problemy, wątpliwości. Ale moim zdaniem jest to tylko namiastka: po pierwsze nikt nie jest w stanie poznać twojej osobowości poprzez kilka opinii,kilka wywodów, które zostawiłeś na tej stronie, a po drugie ty nie znasz tej osoby, nie wiesz jaka jest jego mentalność, masz namiastkę poglądów osoby, masz tak jakby pogląd wyrwany z kontekstu.

Ale to tylko moje zdanie, które w sumie trudno mi jest wytłumaczyć.

Natomiast chciałam tylko zauważyć, że zastanawia mnie jedno. Próbujesz być logiczny, logiczny zawsze, w każdej sferze życia. Na prawdę uważasz, że tak się da? Próby postępowania logicznego, gdy pod uwagę wchodzą uczucia wyższe (chociażby więzi pomiędzy kobietą a mężczyzną, albo nawet więzi pomiędzy przyjaciółmi) jest moim zdaniem niepoważne, mija się z celem.

Jeszcze jedno mnie męczy. To, że sam sobie stwarzasz swoją samotnię, wchodząc w szereg form, schematów. Weź pod uwagę chociażby swoje sztuczne "wyjebanie". Czy nie sądzisz, że spławiasz (mówiąc kolokwialnie) potencjalnych rozmówców, a starych znajomych zniechęcasz do konkretnych poważnych rozmów ("jeśli u niego jest zawsze dobrze, nic go nie interesuje, nic nie stresuje, o tym co wydaje mu się dobre, powinno sprawiać przyjemność też nie mówi, a jak mówi to jakby z niechęcią - to po co i o czym mam z nim mówić, on chce mieć święty spokój").
I kolejna konwencja, którą chciałbyś tępić, ale sam w nią wchodzisz. Nie chcę przekształcić twoich słów, ale napisałeś coś w tym stylu: "aby znaleźć drugą połówkę, na samym początku, trzeba przejść przez okres idiotycznych schematów." A próbowałeś się przemóc, uniknąć całej szopki, być szczerym? Wiem, że to nie łatwe, w większości przypadków nie sprawdzi się, ale może właśnie kiedy unikając tych form uda ci się, to dopiero wtedy stwierdzisz, że była to gra warta świeczki.

Niektórym ciężej jest mówić, niektórym ciężej pisać. Gorzej jak człowiek ani nie jest krasomówcą, ani jego myśli przelane na słowo pisane nie jest do końca tym co chciał przekazać. Przepraszam więc za ciąg myśli, które nierzadko są urwane i niezrozumiałe. I za uprzykrzanie życia możliwe, że głupimi komentarzami. To tylko moje zdanie, a napisałam, bo (i tutaj nie chciałabym cię urazić) twoje posty są przykre, smutne i mi osobiście również przez czytanie ich robi się przykro.

Łukasz Wieczorek said...

1. "Ciężko mi się otworzyć na żywo..."- Jak już stwierdziłem za mało jest poważnych osób, aby zrozumiały moje problemy (pisałem o tym w losowo v.2). Większość potraktuje cię nie poważnie, odburknie albo uzna, że za bardzo rozkminiam. Poza tym, nawet jeżeli spróbują mnie wysłuchać to ja nie sprostam im przekazać wszystkiego werbalnie. Dlatego piszę bloga, łatwiej jest mi rozmawiać ze samym sobą w ten sposób, ponadto łatwie jest mi ubrać w słowa to co chce przekazać (możliwość edycji itp.) Nie żądam od nikogo rozwiązania problemów, ciekawym jest jednak podyskutować. Zatem blog jest dla mnie miejscem do wygłoszenia mojego monologu, często dużo łatwiej opisać coś co w sobie dusimy.
2. Nie zamierzam kogoś bajerować jaki jestem czy nie, pisze szczerze tak jak to wygląda. Dla niektórych może to być dziwne bo dotychczas mnie takiego nie znali, ale o tym też już pisałem, jestem konformistą. Na blogu będę jednak szczery i otwarcie będę pisał to co uważam.
3. Wierzę w sfery metafizyczne, też juz o tym pisałem, czyli wierzę w Boga. Czym jest dla mnie Bóg, właśnie uczuciem, wartościami etycznymi, dobrem, miłością itp. Staram się być wyważonym, w kwestiach metafizycznych kieruje się uczuciem, kiedy rozum zawodzi. A więc w skrócie jest tak: dla dowolnego przykładu szukam logicznych uwarunkowań, jeżeli nie ma traktuje kwestie metafizycznie i kieruje się uczuciem (intuicjonizm).
4. Nie wiem skąd cytat w nawiasie ;) Nie do końca rozumiem akapit. Ale jeżeli chodzi o tamtą sytuacje to po prostu musiałem odreagować. Ale twoje zachowanie wtedy było dla mnie trochę iracjonalne, mimo ze też byłem nie fair z tym "spierdalaj". Widzisz, ja albo dusze uczucia w sobie, albo wybucham gniewem. Zawsze jednak szukam w kimś wsparcia. A twoja reakcja wtedy była odwrotną do przeze mnie przewidywanej. Wybacz. Było minęło, nie chce wracać.
5. Być szczerym... jestem przekonany, że etap przejscia od znajomości do miłości między chłopak-dziewczyna powinien być naturalny. Tzn mam na myśli, że to wszystko musi wyjść samo po jakimś czasie. Zanim jednak wyjdzie to trzeba być w pewien sposób schowanym ze swoimi emocjami, tak aby nie zrazić, przestraszyć drugiej osoby. Trzeba w pewien sposób skrywać swoje zacne plany, chociaż obie osoby wiedzą o co chodzi. Wszystko musi być wyważone. To jest ta szopka: obie osoby czytają grę, ale nikt się nie odważy. Być może masz rację, żeby być konkretnym od początku, ja się na tym nie znam :( Dzięki za radę ;)
6. Jak już pisałem: losowo, bo nie spójnie i dużo dygresji. Poza tym tytuł bloga mówi swoje. Twoje komentarze są bardzo pomocne, rozwijają dyskusję i wnoszą ciekawą opinie. Natomiast jeżeli chodzi o moje posty, to zdecydowanie najpiękniejsze dzieła wychodzą w smutku, jak mówiła Hołyńska. Łatwiej pisze mi się o rzeczach smutnych, o pozytywnych rzeczach też będę pisał, jednak musi wydarzyć się coś pozytywnego. Ponadto, jak już pisałem w sąsiednim komentarzu, pozytywy są zwykle traktowane jako naturalna kolej rzeczy, wiecej czasu spędza się nad analizowaniem problemów. Dzięki Marta ;*

pani M. said...

Małe sprostowanie, nie za bardzo wiem o jaką sytuację ci chodzi i do czego odnosisz moje niektóre słowa, bo nie jestem Martą.
Ale to nie ważne.
Jeśli chodzi o dyskusje, to przemyślawszy to stwierdzam, ze może tak rzeczywiście jest lepiej (tak internetowo). Tylko przykry jest właśnie fakt, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać twarzą w twarz.

Łukasz Wieczorek said...

Więc nie wiem kim jesteś, skojarzyłem dwa fakty, nick i sytuacje która mi się przytrafiła z koleżanką na M... Nieważne. Rozmowa twarzą w twarz jest możliwa w przypadku gdy zachowanie partnera do rozmowy jest racjonalne, zgodne z etyką i kulturą osobistą, z wyłączeniem na tematy kobieta-mężczyzna, trudno tu mówić o logice i rozumie. To raczej klasyczny przykład pojmowania przez intuicjonizm i uczuciowość, pozdrawiam.

Rythin said...

Ja tam Lukasa szanuję.